W ciągu paru ostatnich miesięcy Michał Rzecznik dał się poznać czytelnikom komiksów dzięki trzem ciekawym inicjatywom. Pierwszą był sympatyczny, wydany własnym sumptem Generator 1000, czyli zbiorek dziesięciu pasków, które za pomocą kilku prostych cięć można cudownie rozmnożyć do tytułowego tysiąca krótkich opowieści obrazkowych. Dużo ważniejszą pozycją jest jednak zilustrowany przez Daniela Gutowskiego Maczużnik, zarówno dzięki rysunkom, jak i scenariuszowi Rzecznika już teraz, raczej powszechnie (i zasłużenie) uznawany za jednego z najmocniejszych kandydatów do tytułu polskiego komiksu tego roku. Pod tym względem S/N, kolejny zbiór zajmujących niewielką ilość kadrów historii, nie jest może aż tak istotny i zapadający w pamięć, ale i tak w stu procentach potwierdza talent autora, który "wyrusza (...) w poszukiwania najśmieszniejszych żartów na świecie. Niestety po drodze znajduje zupełnie inne". [więcej na stronie Gildii Komiksu]
wtorek, 9 lipca 2013
#313 - S/N [Michał Rzecznik]
niedziela, 7 lipca 2013
#312 - Teczka [Tom Taylor & Colin Wilson]
Teczka Toma Taylora (scenariusz) i Colina Wilsona (rysunki) to bardzo sympatyczna niespodzianka od Wydawnictwa Komiksowego. Niespodzianka, bo po tych jedenastu stronach opowieści nie oczekiwałem niczego poza ewentualną niezłą rozrywką, o której mógłbym zapomnieć wkrótce po lekturze. Tymczasem ta historia nie dość, że oferuje zaskakująco wiele dobrego jak na swoją objętość, to jeszcze zapada w pamięć i na pewno utkwi mi w głowie na dłużej. Może nie na taki czas, jak niektóre wielkie i znaczące albumy, ale wydaje mi się, że pozostanie przeze mnie zapamiętana także wtedy, gdy większość krótkich komiksów czytanych w tym samym okresie już od dawna będzie czymś mniej znaczącym od mglistego wspomnienia. [więcej na Kopcu Kreta]
środa, 3 lipca 2013
#311 - Hellblazer: Tainted Love [Garth Ennis & Steve Dillon]
Tainted Love, kolejny tom Hellblazera napisany przez Gartha Ennisa i narysowany przez Steve'a Dillona. O tym drugim napisałem wcześniej chyba wszystko, co było do napisania, już dawno mnie znudził i od czasu, kiedy miałem w rękach ostatni zilustrowany przez niego komiks, nic się nie zmieniło. Przynajmniej nie przeszkadza na tyle, żeby psuć mi ewentualną przyjemność obcowania z chorą wyobraźnią autora Kaznodziei. Ewentualną, bo jak wiadomo, z jego pomysłami też bywa różnie, na przykład poprzedni zbiór przygód Constantine'a był kiepski. Tym razem wyszło lepiej, aczkolwiek nie mogę stwierdzić, że jestem zachwycony.
W Tainted Love główny bohater upada na samo dno, po rozstaniu się z Kit w Fear and Loathing zaczyna pić, zostaje bezdomnym, zapomina o swoich magicznych zdolnościach i po prostu trwa, czekając, aż wykończy go alkohol albo zimno. Czytelnik oczywiście wie, że John w końcu z tego wyjdzie, pytanie tylko: jak? W międzyczasie spotyka na swojej drodze kilka dodatkowych problemów, jak choćby króla wampirów. I tutaj zacznie się moje narzekanie. Finał tej historii trochę za bardzo przypomina mi wątek ze święconą wodą z tomu Dangerous Habits. Okoliczności są trochę inne, ale pomysł scenarzysty został oparty na tym samym patencie. Później znowu czuję, że mam do czynienia z powtórką: tytułowa opowieść o przyzwanym demonie, zresztą całkiem niezła, kojarzy się z tym, co Ennis napisał do Rare Cuts. Reszta Tainted Love to właściwie wycieczka po ulubionych wątkach tego autora: poza wampirem i demonem jest sporo przemocy, długie rozmowy przy kieliszku, II wojna światowa, religia i zły kapłan, który niczym Jessie Custer wydziera się na Boga i demoluje krzyż, a potem podpala kościół, co z kolei wielokrotnie miało miejsce w True Faith. Nie jestem wielkim fanem tego scenarzysty i nie czytałem wszystkiego, co wydał (może w pozostałych scenariuszach błyszczy pomysłowością - jeśli tak, niech ktoś da mi znać, w których dokładnie), ale w komiksach, które znam, tego rodzaju rzeczy pojawiają się zawsze. Za każdym razem występuje co najmniej jedna z wyżej wymienionych, zrealizowana w bardzo podobny sposób. I chociaż Tainted Love nie jest złym tomem (czyta się dobrze, wszystko gra, scena z żyletką daje radość i szczęście), w czasie lektury zadawałem sobie pytanie: ileż można? To wszystko już było, wiele razy, a jeśli ktoś czytał Preachera przed Hellblazerem, sytuacja wygląda tak: to wszystko już było, wiele razy, w dodatku na dużo wyższym poziomie. Ennis wałkowany po raz kolejny może stać się w oczach czytelnika więźniem samego siebie i nudzić pomysłami, które paradoksalnie są jego znakiem firmowym odróżniającym go od innych scenarzystów. I tak samo jest również tutaj. To dobry komiks, ale byłby o wiele ciekawszy, gdybym zapoznał się z nim przed pozostałymi historiami tego autora. Niestety, na to już za późno, więc trochę kręcę nosem, ale ogólnie źle nie jest. Na pewno dużo lepiej niż w Fear and Loathing.
wtorek, 2 lipca 2013
#310 - Zaduszki [Rutu Modan]
Do dziś pamiętam pochwały, jakich naczytałem się o „Ranach wylotowych” Rutu Modan jeszcze przed lekturą samego komiksu i jak bardzo wszystkie obietnice niesamowitych przeżyć nastawiły mnie na wielkie arcydzieło. Nie zmienia to faktu, że poprzednia opowieść autorki „Zaduszek” była (tylko i aż) bardzo dobra. Muszę przyznać, że historia poszukiwania ojca przez Kobiego Franco zawiera jedno z najlepszych zakończeń, jakie mogę sobie wyobrazić, przez co z perspektywy czasu mam o wiele lepszą opinię na temat tego dzieła. Tymczasem niedawno ukazała się w Polsce kolejna pozycja napisana i narysowana przez Rutu Modan, w dodatku z miejscem akcji ulokowanym w naszym kraju, nie mówiąc już o udziale kilku polskich bohaterów. [więcej w najnowszym numerze ArtPapieru]
niedziela, 23 czerwca 2013
#309 - Biceps #5
Dobrze jest patrzeć na niektóre magazyny komiksowe i widzieć, że rozwijają się zamiast upadać w czasach, kiedy tego typu wydawnictwa nie mają w Polsce łatwego życia. Z numeru na numer „Biceps” ma się coraz lepiej, w piątym zyskał między innymi kolorową okładkę i grzbiet. Z zewnątrz wygląda to bardzo dobrze i zdecydowanie zachęca do zapoznania się z zawartością, jak zwykle podzieloną na krótkie komiksy i publicystykę. Jak wyszło redakcji ATY i zaproszonym autorom tym razem? [więcej na stronie Alei Komiksu]
sobota, 22 czerwca 2013
#308 - Nieznany geniusz [Mikołaj Tkacz i Agnieszka Piksa]
Scenariusz Nieznanego geniusza, napisanego przez Mikołaja Tkacza i narysowanego przez Agnieszkę Piksę, pod względem konstrukcji bardzo przypomina mi komiksy Sławomira Lewandowskiego. Tak samo jak jego historie, Nieznany geniusz to dosyć długi, rozbudowany dowcip, bawiący nie tylko puentą, ale też samym przebiegiem opowieści, bohaterami oraz tym, co ich spotyka. Zresztą, sam pomysł na fabułę zaciekawił mnie jeszcze przed rozpoczęciem lektury i sprawił, że w mojej kolejce rzeczy do przeczytania pozycja z Kolekcji Maszina od razu powędrowała o kilka miejsc do przodu. [więcej na stronie Gildii Komiksu]
poniedziałek, 17 czerwca 2013
#307 - Earthdie: Posłaniec [Wojtek Klej]
Kiedy przeglądałem pierwszy tom Earthdie razem z kolegą, najpierw kręciliśmy głowami na widok warstwy graficznej tego komiksu, a potem, kiedy wspólnie zauważyliśmy jego cenę okładkową (49 zł), usłyszałem ironiczne "Powodzenia". Faktycznie, mi też wydawało się, że opowieść Wojtka Kleja nie ma zbyt wielkich szans na odniesienie sukcesu, ale pomyślałem, że może pomimo wręcz odpychających kadrów, przynajmniej scenariusz zapewni mi dobrą rozrywkę. Bo podczas kartkowania Posłańca i oglądania statków kosmicznych, futurystycznych miast, robotów i wybuchów, nie oczekiwałem niczego poza rozrywką. [więcej na stronie Gildii Komiksu]
środa, 12 czerwca 2013
#306 - Polish female comics - Double portrait
Miałem okazję przyglądać się kilku internetowym dyskusjom na temat komiksu kobiecego, w których zastanawiano się nawet nad tym, czym właściwie jest cały ten komiks kobiecy. Czy to po prostu opowieści obrazkowe tworzone przez kobiety, czy może po prostu historie o kobietach, poruszające związaną z nimi tematykę, niezależnie od płci autora? Może aby dane historie mieściły się w ramach komiksu kobiecego, muszą spełniać oba te warunki, czyli mówić o kobietach oraz być przez nie napisane i narysowane? Osobiście nigdy nie interesowało mnie podobne szufladkowanie, dla mnie wszelkie dobra popkultury, w tym oczywiście komiksy, sprowadzają się do chyba najprostszego podziału: są dobre, średnie albo kiepskie. To wszystko. Płeć czy rzeczy takie jak na przykład narodowość autora przecież nie tworzą tu żadnych reguł dotyczących ich wysokiego lub niskiego poziomu. Mimo to muszę przyznać, że opowieści obrazkowe tworzone przez kobiety są dla mnie o tyle bardziej interesujące od tych autorstwa mężczyzn, że przedstawiają zupełnie inny od mojego punkt widzenia. Żaden scenarzysta nie da czytelnikom takich opowieści jak choćby Olga Wróbel, nawet jeśli byłby o wiele bardziej uzdolniony. I nie chodzi tu jedynie o to, że zajście w ciążę i opisanie związanych z tym przeżyć nie jest dla niego możliwe. W związku z tym, wbrew opiniom, że takie dzielenie twórców jest pozbawione sensu, prezentująca wyłącznie autobiograficzne prace kobiet antologia Polish female comics - Double portrait jak najbardziej ma dla mnie rację bytu. [więcej na stronie Gildii Komiksu]

poniedziałek, 10 czerwca 2013
#305 - Powroty [Katarzyna Kaczor]
Na początek anegdotka. Kwiecień tego roku, Poznań, Ligatura. Po przywitaniu się ze znajomymi oraz rzuceniu okiem na stoisko Centrali, pora na pierwszy punkt festiwalowego programu. Chwilę później siedzę na komiksowych warsztatach prowadzonych przez Macieja Pałkę i Dominika Szcześniaka. Nie za bardzo umiem rysować, ale coś rysuję, a przy tym samym stole siedzą dwie dziewczyny, którym tworzenie kolejnych kadrów idzie zdecydowanie lepiej ode mnie, chociaż po ich minach widać, że nie są specjalnie zadowolone z tego, co wyszło spod ich ołówków i cienkopisów. Gdzieś na blacie leży najnowszy numer 1 zine i Maciej mówi tej po lewej ode mnie, żeby coś tam posłała, bo robi dobre rzeczy. Mając taką samą opinię, pytam ją, czy rysuje na co dzień, czy wpadła na warsztaty jedynie z ciekawości, a dziewczyna wyjmuje skserowane kartki podpisane Srogi zin komiksowy #1. Czytam napis na ostatniej stronie okładki: "Spotkanie z Kasią, autorką komiksu Powroty + tworzenie komiksowego zina + ciasto!". Nie zastanawiam się nawet przez chwilę, wstaję, na moment opuszczam salę i kupuję Powroty na stoisku Centrali. [więcej na stronie Gildii Komiksu]

wtorek, 4 czerwca 2013
#304 - Silence 2012
W niemych komiksach jest coś magicznego, pewien brak oczywistości, który czasami występuje nawet w tych najmniej skomplikowanych z nich, pozwalając czytelnikowi na częściowe dopowiedzenie nieobecnych elementów danej historii. Takie opowieści, w odróżnieniu do klasycznych historii z dialogami oraz narracją, często wymagają większego skupienia. W kwietniu tego roku, w czasie Międzynarodowego Festiwalu Kultury Komiksowej Ligatura, premierę miała druga część liczącego ponad pięćset stron katalogu „SILENCE”, na którego łamach zaprezentowano blisko setkę prac biorących udział w tytułowym konkursie promującym komiks niemy. Także i tym razem w albumie nie zabrakło plansz przygotowanych przez autorów z całego świata (choć w tegorocznej edycji jest ich o wiele więcej), a ponieważ znaczna ich część to prace na wysokim poziomie, radość z posiadania owej antologii jest tym większa. [więcej w najnowszym numerze ArtPapieru]







