Pokazywanie postów oznaczonych etykietą ważka. Pokaż wszystkie posty
Pokazywanie postów oznaczonych etykietą ważka. Pokaż wszystkie posty

niedziela, 24 marca 2013

#288 - Bi Bułka: Profesor Sztuka [Rafał "Otoczak" Tomczak]

W trzecim tomie Bi Bułki Rafał "Otoczak" Tomczak zabiera czytelnika w podróż do krainy swojej jaźni, gdzie Bi Bułka - mistrz rachowania i Białasek - mistrz zapamiętywania dokonują pierwszego w jej historii spisu powszechnego. Na jednej z początkowych stron autor mówi: "Próbujesz dociec o co mi chodzi? Z chęcią posłucham twojej teorii...", zaś poniżej znajduje się pusta przestrzeń opisana jako "miejsce na twoją teorię". I przyznaję, że bałbym się wypełniać to miejsce własnymi propozycjami. [więcej na stronie Gildii Komiksu]

sobota, 26 stycznia 2013

#280 - Nikifor - Krynica oczami Nikifora [Dominik Szcześniak i Daniel Gutowski]

Komiks "Krynica oczami Nikifora" Dominika Szcześniaka (scenariusz) i Daniela Gutowskiego (rysunki) powstał we współpracy wydawnictwa Ważka z Urzędem Miasta i Gminy Krynica Zdrój. Potencjalny czytelnik chcący dowiedzieć się, co znajdzie na jego stronach, może trafić między innymi na informację, że autorzy prezentują "impresję na temat postaci Epifaniusza Drowniaka, znanego wszystkim jako Nikifor Krynicki". "Impresja" to bardzo ważne słowo i trzeba je podkreślić, ponieważ, sięgając po ten komiks, w żadnym wypadku nie należy oczekiwać historii biograficznej, powinno się odsunąć na bok określenia takie jak "powieść graficzna" i wszelkie podobne skojarzenia. "Krynica oczami Nikifora" ma niewiele ponad trzydzieści stron, co samo w sobie wydaje się przekreślać szansę na udaną biografię. Ktoś mógłby stwierdzić, że przecież Epifaniusz Drowniak był postacią zbyt złożoną, by zasługiwał na coś mniejszego niż cegła z wielkim, wspomnianym już napisem POWIEŚĆ GRAFICZNA. I pewnie będzie miał rację. Na szczęście autorzy nie postawili na proste streszczenie życia bohatera swojego komiksu, co rzeczywiście mijałoby się z celem. Ich opowieść jest jak dom z wieloma oknami, gdzie za każdą szybą można zobaczyć inne miejsce, inną sytuację oraz inny czas. [więcej na stronie Alei Komiksu]

środa, 21 listopada 2012

#271 - Ziniol - The Very Best OFF: Greatest Hits vol. 2 Rarities and B-Sides

Czytając drugą część antologii The Very Best OFF zacząłem się w pewnej chwili zastanawiać, czy to kwestia zamieszczonych w niej komiksów, czy to ja zmieniłem się w ciągu ostatnich dwunastu miesięcy do tego stopnia, że odgrzewane fragmenty Ziniola bawią mnie dużo mniej niż ostatnio. Potem dotarłem do strony 115, na której Dominik Szcześniak, redaktor naczelny, wyjaśnia: "Faktycznie, z najlepszego materiału wyprztykaliśmy się w vol. 1. Rarytasy i kawałki ze stron B gromadzą jednak rzeczy być może stokroć ważniejsze, bo pokazujące duszę zina". Zresztą, dopisek "Rarities and B-sides" mówi sam za siebie. Więc tak, w czasie lektury rzeczywiście zadałem sobie pytanie, znowu cytując Szcześniaka, "The best of? Naprawdę?", ale z drugiej strony musiałem nastawić się na to, że najlepsze w sensie czysto komiksowym rzeczy zostały opublikowane w części pierwszej, a druga to bardziej ciekawostki, materiał może nie tak dobry, ale wartościowy w inny sposób, zwłaszcza dla fanów. Jak strony B muzycznych singli na winylach lub taśmach. Bo antologia znowu została wydana w formie przypominającej kasetę magnetofonową. [więcej na stronie Gildii Komiksu]


środa, 31 października 2012

#267 - Zamach na prezydenta [Sławomir Lewandowski]

Po lekturze Zamachu na prezydenta wcale nie wiem o Sławku Lewandowskim więcej, niż przed nią. Jedyną zawartą w komiksie informacją na jego temat jest imię i nazwisko autora. Nie ma żadnej notki biograficznej, spisu poprzednich opowieści, które wyszły spod jego ręki, na moim egzemplarzu nawet nie napisano, że wydawcą Zamachu... jest Ważka. Trudno, może następnym razem. Póki co pozostaje wspomóc się własną wyobraźnią, a ja w dalszym ciągu wyobrażam sobie Lewandowskiego jako faceta opowiadającego dowcipy, czasami bardzo długie, ale charakteryzujące się tym, że zebrani wokół słuchacze co chwilę wybuchają głośnym śmiechem. I nie przeszkadza im, że puenta jest jeszcze daleko przed nimi. [więcej na stronie Gildii Komiksu]

wtorek, 11 września 2012

#256 - GadKaszmatka [Dominik Szcześniak]

Kiedy Dominik Szcześniak, autor albumu GadKaszmatka, kibicował sam sobie na stronie "Ziniola", napisał, że "komiks opowiada o czterech kolesiach, którzy spotykają się po to, by prowadzić mniej lub bardziej produktywne pogawędki, wybrać się do sklepu, czy też posiedzieć na ławce. Nic szczególnego", dodając w kolejnym akapicie: "GadKaszmatka albumowa będzie moim opus magnum. Komiksem życia. Nie tylko przez wzgląd na twardą oprawę i sporą objętość". Kiedy sam scenarzysta i rysownik stwierdza, że treść jego komiksu nie jest niczym szczególnym, jednocześnie nazywając go swoim opus magnum, czytelnik może nie do końca wiedzieć, o co właściwie chodzi, zwłaszcza, jeżeli wcześniej nie czytał niczego napisanego przez redaktora naczelnego "Ziniola". Bo w moim odczuciu głównym atutem jego scenariuszy są właśnie dobre, naturalnie brzmiące dialogi, w których słychać, że autor ma ucho do wyłapywania ciekawych zwrotów i swoistego dokumentowania żywego języka. Z tego powodu zapowiedź komiksu o ławkowych pogawędkach wcale mnie nie zniechęciła, nawet pomimo użytego w ramach kibicowania zwrotu "nic szczególnego". [więcej na stronie Gildii Komiksu]


środa, 5 września 2012

#255 - Zbiornik komiksowy - Mikrokosmos [Sławomir Lewandowski]

Sławek Lewandowski był już wielokrotnie chwalony przez czytelników i recenzentów. Co prawda nie śledzę opinii na jego temat z jakąś szczególną uwagą, ale nie kojarzę jakiegokolwiek negatywnego zdania, także zaryzykuję stwierdzenie, że generalnie jest autorem cenionym. I słusznie. Te kilka krótkich zeszytów, jakie wydał własnym sumptem, i jakie wpadły mi w ręce, przekonały mnie, że mam do czynienia ze scenarzystą i rysownikiem, którego komiksy warto kupować. Jedyne, co mi przeszkadzało, to zbyt mała ilość jego twórczości oraz informacji o samym twórcy. Jakiś czas temu Lewandowski opublikował Mały zbiornik komiksowy - Mikrokosmos, i tym razem nie zrobił tego samodzielnie. Zajęła się tym Ważka, co cieszy, bo daje nadzieję, że autor między innymi Problemu i Prawdy o Dzikim Zachodzie został dostrzeżony, przynajmniej przez wydawcę. [więcej na stronie Gildii Komiksu]

wtorek, 31 lipca 2012

#251 - Ziniol #52

Fajnie, że Szcześniak jest aż tak niezdecydowany, że ponownie zdecydował się wznowić Ziniola, nawet jeśli pod postacią "jednostrzału", a dalszy ciąg znowu zależy od tego, jak chętnie czytelnicy zagłosują portfelami. Ja niezmiennie głosuję, nie tylko z poczucia obowiązku albo przez to, że mierzi mnie prawie całkowity brak magazynów komiksowych w naszym kraju (w czwartym Bicepsie chłopaki z ATY napisali, że po zakończeniu wydawania Ziniola, Kolektywu i Kartonu zostali na placu boju sami, a dla mnie zabrzmiało to bardzo smutno). Głównym powodem jest fakt, że Ziniol zawsze był dla mnie czymś dobrym. W #52 numerze jest inaczej, niż wtedy, gdy czytałem ostatnie papierowe wydanie tego magazynu, jeszcze publikowane przez Timofa; po pierwsze, ten "jednostrzał" to rzut niewielkiej ilości materiału, który traktuję jak sondę sprawdzającą, czy warto wracać. Po drugie, mamy tu wyłącznie materiał komiksowy, cała publicystyka pozostaje na stronie internetowej. Szkoda, jednak rozumiem. Względy praktycznie. I tak trudno nie podziwiać Dominika Szcześniaka za to, że w ogóle mu się chce, nawet pomimo wcześniejszych (niezasłużonych) niepowodzeń, i że publikuje na papierze jakikolwiek magazyn. Nawet mający trzydzieści kilka stron, które można przeczytać dosłownie w parę minut. Ale z drugiej strony, tak naprawdę trudno mi wymienić bardziej znaczącą wadę numeru #52 niż właśnie objętość. Niewielka objętość drażni, bo dobrych rzeczy chciałoby się więcej.

We wcześniejszych wydaniach Ziniola najbardziej przemawiała do mnie publicystyka, wspominałem już kilka razy, że krótkie opowieści obrazkowe, nawet jeśli są ciekawe, rzadko zostają w mojej pamięci na dłużej. Tu jest podobnie, ale to wina wyłącznie mojego podejścia. Szcześniak dał radę i bez problemu mogę powiedzieć, że #52 Ziniol, pomimo skromniejszego wydania, wcale nie odbiega poziomem od wcześniejszych. Założyciel magazynu znowu dobrze się spisał, zarówno jako scenarzysta (trochę życiówek, przede wszystkim w znanych z Internetu przygodach Leszka, trochę abstrakcyjnego humoru w historii z rysunkami Rusteckiego, bardzo fajny wstęp, również w postaci komiksu z samym redaktorem Szcześniakiem w roli głównej), motor napędowy całej akcji oraz organizator zbierający do magazynu takich scenarzystów i rysowników jak Daniel Grzeszkiewicz (świetna okładka), Grzegorz Pawlak, Hubert Ronek, wspomniany już Marcin Rustecki, Piotr Nowacki, Łukasz Kowalczuk i Nikodem Cabała. Wszyscy spisali się dobrze, jeśli chodzi o scenariusze, najlepiej sam Dominik Szcześniak, biorący na siebie napisanie większości historii, a jeśli chodzi o ilustracje, jak zawsze niezawodny Nowacki, niechlujny Rustecki (choć niejedna praca na stronie Ziniola była według mnie o wiele bardziej dopracowana i ciekawsza) oraz realistyczny Pawlak. Jest wysoki poziom i różnorodność.

Na koniec odniosę się do jeszcze jednej rzeczy, która trochę mnie poruszyła. Wymieniony wyżej Piotr Nowacki przeczytał recenzję tego numeru Ziniola na stronie Alei Komiksu i stwierdził, że treści jest tu jak na lekarstwo. 10 lat temu na forum Produktu, po ukazaniu się każdego numeru, pojawiało się conajmniej kilkanaście postów, z których każdy zawierał więcej informacji, odczuć, opinii, analizy niż Twoja recenzja. Szkoda, że nie było wtedy Alei Komiksu, bo moglibyście przeklejać te posty i mielibyście kilkanaście recenzji Produktu w jednym tylko miesiącu. Szkoda, bo zinów czy magazynów od dawna nikt już w komiksowej sieci nie recenzuje. Nie wspominając o tym, że na forach też ludziom nie chce się już wymieniać opinii, tak jak to bywało kilka lat temu. Przeczytałem to i pomyślałem, że z jednej strony moglibyśmy (my, recenzenci) bronić się, na zasadzie "co tu recenzować, skoro to ledwie trzydzieści parę stron do przeczytania w czasie pięciominutowej przerwy w pracy" albo stwierdzać, że Ziniol to przecież nie Produkt, nie tylko, jeśli mówimy na temat samej objętości. Ale to zwykłe pierdolenie, w taki sposób da się usprawiedliwić niemal wszystko. I z jednej strony nie ma czego usprawiedliwiać, bo przecież nikt nie ma złych intencji, a z drugiej, skoro często sami narzekamy (ja narzekam) na kulejącą polską prasę komiksową, to może warto bardziej skupić się na jej omawianiu na stronach czy blogach. Na lepszym omawianiu. Poświęcaniu jej większej uwagi, nawet jeśli do tej pory i tak była dość duża, lub jeśli każdy z nas uważa, że jest wystarczająca. Zwłaszcza, jeśli jest co polecać. W wypadku Ziniola jest. Problem nie polega na tym, że te magazyny są słabe, po prostu mało kto chce je czytać. Jedna czy dwie recenzje raczej i tak tego nie zmienią, ale z drugiej strony, co komu szkodzi bardziej się przyłożyć i napisać więcej niż kilka zdań?

wtorek, 24 kwietnia 2012

#222 - Gedeon zebrany [Daniel Grzeszkiewicz]

Gedeon zebrany to liczący ponad 100 stron tom zawierający komiksy Daniela Grzeszkiewicza, opublikowany przez Wydawnictwo Ważka. Objętość niewielka, zwłaszcza jeśli weźmie się pod uwagę, że znalazły się tu prace sięgające jeszcze poprzedniego wieku, ale mimo to historie z Gedeona zaskakują różnorodnością, tak w przypadku scenariuszy, jak i rysunków. Dzieje się tu bardzo dużo, począwszy od rzeczy mrocznych i poważnych, po bardziej lekkostrawne, humorystyczne, a niekiedy z założenia głupie. Autorowi udaje się też sprawnie zmieniać styl ilustrowania. Raz daje czytelnikowi realistyczne, przypominające fotografie kadry, innym razem obrazki są bardziej zabawne, kreskówkowe. Wszystko jest czarno-białe. Po lekturze Gedeona muszę stwierdzić, że z dwóch ról, jakie wybrał sobie Daniel Grzeszkiewicz (pisanie scenariuszy i rysowanie) zdecydowanie bardziej sprawdza się jako ilustrator. [więcej na stronie Gildii Komiksu]

sobota, 5 listopada 2011

#174 - Ziniol - The Very Best OFF: Greatest Hits vol. 1 1998-2005

Pierwsza część The Very Best OFF to najlepsze, zdaniem autorów, komiksy, które wcześniej znalazły się w kserowanej odsłonie Ziniola. Ziniol, na początku Zinio, to najpierw czterdzieści numerów zina, później 10 numerów magazynu wydawanego przez Timofa, obecnie zaś "jedynie" często aktualizowany blog z mnóstwem krótkich opowieści obrazkowych, ilustracji, recenzji, newsów (ponad 200 odcinków działu "Kibicujemy") i wieloma innymi ciekawostkami. [więcej na stronie Gildii Komiksu]

LinkWithin

Related Posts Plugin for WordPress, Blogger...