niedziela, 11 grudnia 2011

#181 - The League of Extraordinary Gentlemen Volume 1 [Alan Moore & Kevin O'Neill]

Miałem pecha. Zanim zdążyłem przeczytać komiks, obejrzałem film Liga niezwykłych dżentelmenów. Z drugiej strony, mogę też pisać o szczęściu - po kilku latach pamiętam jedynie to, że w ogóle mi się nie podobał. A teraz, co prawda ze sporym opóźnieniem, ale jednak, zacząłem zapoznawać się z pierwowzorem napisanym przez Alana Moore'a i narysowanym przez Kevina O'Neilla. Pierwowzorem, który jest świetny. Nieważne, że to "tylko" zwykła, rozrywkowa (momentami wręcz humorystyczna) opowieść, bardziej zbliżona do Supreme: The Story of the Year niż do rzeczy tak dołujących jak Prosto z Piekła tego samego scenarzysty, Moore już nie raz pokazał, że jest genialny w każdej konwencji. Po pierwszym tomie The League of Extraordinary Gentlemen czuje się dwie rzeczy: po pierwsze, wielką satysfakcję, jak po lekturze niemal wszystkiego, co stworzył autor Watchmen, a po drugie pewność, że to dopiero wstęp. Wiadomo z góry, że niektóre wydarzenia będą miały swój dalszy ciąg później i dla czytelnika będą dużo bardziej interesujące niż to, co działo się na początku.

Dla nielicznych, którzy jeszcze nie wiedzą: w swojej opowieści Moore zebrał postacie stworzone przez innych autorów, między innymi Allana Quatermaina, kapitana Nemo, Hawleya Griffina (niewidzialnego człowieka), doktora Jekylla (tym samym oczywiście również Edwarda Hyde'a) oraz Minę Murray. Ludzie ci, zwerbowani przez Campiona Bonda, mają bronić brytyjskiego imperium, choć tak naprawdę nie wiedzą, kim jest ich tajemniczy pracodawca nazywany Mr. M, a poza tym nie wszyscy znaleźli się w Lidze dobrowolnie i nie wszyscy lubią się nawzajem. Konflikty w grupie to coś, co daje Moore'owi szczególne pole do popisu; wykorzystani przez niego bohaterowie zostali świetnie i bardzo wiarygodnie opisani. Każda postać ma swoje tajemnice i swoje racje, często sprzeczne z racjami pozostałych. Już w pierwszym tomie jest sporo kłótni, ale podejrzewam, że w kolejnych epizodach będzie jeszcze gorzej. Prawdę mówiąc, bardzo na to czekam.

Na początku Bond zleca Minie Murray i kapitanowi Nemo wciągnięcie do grupy Allana Quatermaina, który przebywa w Kairze i ma spore problemy z uzależnieniem od opium. Później idzie z górki, parę prostych misji prowadzących do czegoś dużo większego i bardziej zaskakującego. Moore świetnie stopniuje napięcie, pokazuje, że potrafi być zabawny (do czego nadal nie zdążyłem się przyzwyczaić) i że nie musi pisać niesamowicie skomplikowanych scenariuszy, żeby stworzyć coś, co jest rewelacyjne.

Wszystko to zilustrował Kevin O'Neill i trzeba przyznać, że stanął na wysokości zadania. Bardzo dobra, szczegółowa kreska, sprawia, że oglądania kadrów daje tyle samo radości, co czytanie. Z warstwą graficzną komiksów Moore'a bywało różnie, więc taki stan rzeczy bardzo cieszy, tak samo jak fakt, że O'Neill zajął się także pozostałymi tomami The League of Extraordinary Gentlemen, które już na mnie czekają. Poza budzącym przerażenie Black Dossier jestem dobrej myśli. Nie mogę się już doczekać reszty.

9 komentarzy:

Marcin Zembrzuski pisze...

Nie zawiedziesz się drugim tomem (który jest 10 razy lepszy).
Aż tak groźnie prezentuje się Black Dossier?

Gufi pisze...

Good for you. Zaraz mnie wyprzedzisz, bo z Ligą nie jestem na bieżąco. Ale nadrobię :)

Michał Misztal pisze...

Dla mnie groźnie, boję się, że za wiele nie zrozumiem.

http://przemekp.blogspot.com/2009/10/alan-moore-to-wariat.html

Maciej Gierszewski pisze...

dwa pierwsze tomy mi się podobały, ale to co teraz się ukazuje pod hasłem "Stulecie" to jakaś kiszka.

Michał Misztal pisze...

To mnie zmartwiłeś.

Koro pisze...

Aż mnie zachęciliście do dorzucenia tej pozycji do koszyka w Multiversum :)

Krzysztof Ryszard Wojciechowski pisze...

Ja też nie mam ligi na półce. Widzę, że w multi jest już omnibusik zbierający dwa tomy w HC. Czekałem na niego, ale dolce chyba skoczyły bo coś drogo mi się wydaje.

Maciej Pałka pisze...

@Giera - Bez czarnego dossier Sulecie traci prawie cały kontekst. Dla mnie jest zajebiste i ekscytujące!

Michał Misztal pisze...

Black Dossier jest w kolejce do przeczytania i wiem, że należy to zrobić przed Stuleciem, więc będzie dobrze.

LinkWithin

Related Posts Plugin for WordPress, Blogger...