piątek, 2 września 2011

#167 - Scalped: The Gravel In Your Guts [Jason Aaron, R.M. Guéra & Davide Furno]

Czwarty tom Scalped w dalszym ciągu pokazuje, że komiks Aarona może stawać w szranki z większością serii, jakie miałem okazję czytać. Może nie ma tu już takiego przeskoku jak ostatnio, The Gravel In Your Guts nie jest o niebo lepszy od Dead Mothers, tak jak TPB Death Mothers był o niebo lepszy od Casino Boogie, ale czy to wada? W żadnym wypadku. Ta część jest po prostu równie świetna.

Tym razem jest nieco krócej, mamy też mniej mojej ulubionej postaci z tego komiksu, czyli Bad Horse'a. Dash zostaje odsunięty na dalszy plan, ale nie bez powodu i w taki sposób, że czytelnik nie może się doczekać dalszego ciągu. Ja już wiem, co będzie dalej, ale jeszcze przed lekturą piątego tomu, High Lonesone, umierałem z ciekawości. To, co Jason Aaron potrafi zrobić z narracją, jest niesamowite od pierwszego zeszytu serii. Wszystko jest umiejętnie dawkowane, od bieżących wątków, po retrospekcje, dzięki którym poznajemy lepiej poszczególnych bohaterów. Kiedy w Scalped coś się dzieje (a dzieje się praktycznie bez przerwy), przewracam strony z zainteresowaniem, jakiego nie był w stanie dać mi chyba żaden film, nie jestem też w stanie przypomnieć sobie nawet kilku książek czy komiksów, które działałyby na mnie choćby w zbliżony sposób. Jasne, czytałem wiele opowieści obrazkowych powszechnie uznawanych za wielkie arcydzieła, parę z nich recenzowałem na tym blogu i choć pod wieloma względami są lepsze i ważniejsze, jedynie cykl Aarona daje mi coś takiego, stanowi prawdziwe komiksowe mięcho. To jedna z najbardziej niesamowitych rzeczy, z jakimi miałem do czynienia, od której nie mogę oderwać oczu.

Czyli... Bad Horse nagle staje się mniej ważną postacią, zdradzę jedynie, że trochę zjada go to, co dzieje się w rezerwacie. Za to Red Crow ma na głowie kilka ważnych spraw. Musi zająć się duszą zmarłej matki Bad Horse'a, tyle że aby zrobić to jak należy, powinien być dobrym człowiekiem. Przez najbliższy rok. A tymczasem Mr. Brass i jego ludzie sprawiają mu coraz więcej kłopotów, z którymi będzie musiał poradzić sobie jak najszybciej.

W The Gravel In Your Guts rysują R.M. Guera i Davide Furno. Nadal podtrzymuję opinię, że wolałbym oglądać prace tylko tego pierwszego ilustratora, jednak... to nie aż tak istotne. I nadal podtrzymuję opinię, że to jedyna, w dodatku niewielka, wada tej serii. Reszta to mistrzostwo świata.

2 komentarze:

Marcin Zembrzuski pisze...

Mocny trejd! Ale tak już jakiś czas po przeczytaniu pierwszych pięciu, moim ulubionym ciągle pozostaje Casino Boogie. Nie, żebym uważał, że jest lepszy od Dead Mothers, ale jakoś bardziej mnie rusza. Za to piąty album to rozczarowanie (pomijając mistrzowski pierwszy epizod i bardzo dobry ostatni).

Michał Misztal pisze...

Kwestia gustu. Znowu. Tak samo jak z tym rozczarowaniem, ale ja jestem tak zafascynowany Scalped, że podchodzę do tej serii niemal bezkrytycznie. Obiektywizm zaginął gdzieś po drodze. Już dawno.

LinkWithin

Related Posts Plugin for WordPress, Blogger...