
Na razie cieszmy się tym, co mamy, czyli piątym numerem. W środku znajdziemy dalszy ciąg Rozbitków z Ythaq (jest dobrze: akcja, akcja i kilka nowych wątków, choć takie rzeczy jak zmutowany dziadyga krzyczący "Cha, cha, cha, cha, cha!", gdy wyrastają mu skrzydła, zalatuje mi pomysłami rodem z naiwnych komiksów tworzonych przeze mnie na świetlicy w podstawówce) oraz finał pierwszej podserii Samuraja (szkoda, że mimo widowiskowych i dobrze narysowanych scen bitewnych, ostatni odcinek rozczarowuje; sprawia wrażenie kończonego na szybko).
Zazwyczaj nie wspominam o humorystycznych jednoplanszówkach - albo są żenujące, albo zapominam je zaraz po przeczytaniu. W piątym numerze pojawiła się jakaś nowa seria stanowiąca krótkie przerywniki pomiędzy albumami, ale... już nie pamiętam jej tytułu. Serio. I tak nie byłem nią zachwycony.
Jednak jest jeszcze coś interesującego - seria Zaraza, pierwsza znacząca nowość od pierwszej części Samuraja w Fantasy Komiks #2 (a w następnym numerze kolejny niepublikowany dotąd w FK cykl - Sloka). Komiks opowiada o zmaganiach dwóch wrogich plemion, łączących siły, by pokonać dziesiątkującą ich chorobę. Na razie, zarówno scenariuszowo i graficznie, Zaraza nie zaniża poziomu magazynu, ale też nie wzbudza mojego entuzjazmu. Mimo wszystko, zdążyłem się już przekonać, że niektóre z prezentowanych w nim tytułów potrzebują czasu, by się rozkręcić; mam nadzieję, że ten nie jest wyjątkiem.
4 komentarze:
Wczoraj przeglądałem w empiku (chyba nigdy wcześniej nie miałem żadnego numeru magazynu FK w rękach)i się pozytywnie zaskoczyłem, poziomem rysunków w tym komiksie samurajskim (spektakularne kadry z jakąś bitwą- jest rozmach!). Zaraza też wyglądała super. Reszta wyglądała tak jak się spodziewałem, ale te dwa komiksy naprawdę wizualnie dużo lepsze niż można by się spodziewać. Ciekawe jak jest ze scenariuszem?;-)
A widzisz. Nie wygląda to tak strasznie, jak wydawało się na początku.
Ze scenariuszami jest tak, że naprawdę da się to czytać. Jest schematycznie i czasem rażąco naiwnie, ale ja tam nie spinam dupki, nie wczuwam się i tak jakoś wyszło, że mam wszystkie dotychczasowe numery na półce. Czyli można.
W tym numerze zdecydowanie rządzą "Barbok i Blondella" :) Świetny humor; szkoda, że goblinów mało...
Seria, jak seria - nie zawsze daje radę od początku. Tak jest i w FK. Np. "Legenda" mi nie podeszła po pierwszym albumie, ale czytałem już dalej i jest coraz lepiej. "Zaraza" na razie też nie robi wielkiego wrażenia, ale widać że ma potencjał. "Rozbitkowie..." i "Lasy..." od razu polubiłem i to głównie na nie czekam. Ze stripów "Gobliny" najlepsze, młody Lanfeust też spoko a "Barbok i Blondella" na razie w miarę dobre.
Prześlij komentarz