
No co? Znów mamy zastój. Codziennie myślę o tym, żeby napisać tu coś nowego, ale jakoś nie mogę zacisnąć zębów, siąść przed monitorem i kliknąć w link o nazwie
Nowy post. Piszę inne rzeczy, a jeśli chodzi o komiksy, ostatnio niewiele kupowałem i mam niewiele do powiedzenia na temat nowości. Brak świeżych tytułów na mojej półce spowodowany jest taką, a nie inną sytuacją (zresztą kogo to interesuje?), a brak nowych recenzji spowodowany jest brakiem świeżych tytułów na mojej półce, i koło się zamyka. Nieważne, jutro-pojutrze wygrzebię coś starszego (a może nie, bo zakupów trochę jednak było) i wystukam na klawiaturze parę akapitów. Albo wrzucę coś do działu
Nie samym komiksem żyje człowiek, też może być (tak mi się przynajmniej wydaje).
Naprawdę nie znoszę swojego lenistwa i braku motywacji; nie znoszę takich wpisów zastępujących pełnoprawne teksty. Na szczęście mają one również dobre strony: kilka razy wcześniej blog zamulał, a wtedy pisałem, że wkrótce będzie jakaś recenzja. Publiczna deklaracja, że mam zamiar coś zrobić = mobilizowanie samego siebie, żeby dotrzymać słowa i nie tłumaczyć się, że miało być dobrze, ale jakoś nie wyszło. Oby zadziałało i tym razem.